dedea czyli ja
|
|||||
Mój profil''...To on, juz nie zył
|
CiszaSam nie wiem jak się dziś czuję, siędzę w pracy, hm tylko tutaj mogę swobodnię skorzystać z netu, u mnie w domu po remoncie bloku ( jednej ze stron) mam źle ustawioną antenę od netu i wszystko chodzi jak ślimak, a panowie, którzy powinni się tym zająć, jakoś też się nie spieszą.Dni mijają jeden za drugim, raz szybciej , raz wolniej, ale wszystkie wyglądają tak samo: wstaję patrzę w lustro i czuję nienawiść, wykonuję te wszystkie wyuczone rzeczy, mycie ubieranie, śniadanie na które tak naprawde nie mam ochoty. Każdy dzień jest czymś hm co poprostu odbębniam, zwyczajnie czekam aż nadejdzie noc, apo niej następny dzień i tak w kółko. Moje poszukiwania kogoś z rodziny cóż utkwiły w martwym punkcie, chyba moge nawet powiedzieć, że umarły. Nie mam sił na to, nie mam sił, i przestało mi na tym zależeć, bo to i tak zwyczajnie nie ma sensu, ani racji bytu. Przecież nie mam prawa pchać się komuś w życie. To był kolejny poroniony pomysł, taki jaki mogłem wymyślić. Coraz bardziej i coraz skuteczniej unikam ludzi, czasami zastanawiam się jak udaje mi się wytrwać w pracy 12 godzin gdzie spotykam w ciągu dnia tyle osób, chyba udaje mi sie to jeszcze tylko dlatego, że to jedna wielka gra, ja odgrywam swoja rolę i oni swoją. Jestem już zmęczony psychicznie. Chciałbym, żeby ktoś tu teraz był przy mnie, teraz w tym właśnie momencie, nie jutro nie pojutrze tylko teraz, żeby usiadł obok mnie, zwiął mnie za rękę i był. Może powiedziałbym co czuje, a może zwyczajnie siedziałbym i milczał. Ale nie ma tu nikogo, nie ma tak jak zawsze nie ma, tak jak przez całe moje życie. Przez te prawie 24 lata ludzie pojawiali się i znikali, nikt nie został do końca. Nie wiem jak długo jeszcze pociągnę w tej formie, w tym stanie, nie wiem. Nawet nie wiem poco to wszystko pisze, to przecież i tak nie zmniejsza mojego bólu, a pomóc mi nie pomoże. To wszystko nie ma sensu, ja nie mam sensu. Hino, hm ciekawa propozycja wizualizacji, tak wiele razy probowalem w ten sposób zapanować nad symptomami DDA, i atakami depresji, tak wiele razy próbowałem oderwać umysł pełen koszmarów poprzez przeniesienie się w inne miejsce. Niestety przestało szybko działać. Mimo wszystko dziękuję za rękę. michcik, zapewne wiele osób przeżywa czasami dołki, problemy itd, ja niestety straciłem siły na walkę, sens walki, a może zwyczajnie przegrałem zanim zaczołem walczyć. Nie wiem. A avatar cóż chyba odzwierciedla mój codzienny wewnętrzny krzyk, krzyk niemy. kolejna łza spływa po policzku...
dedeak 7/11/2006 01:04:48 [Powrót] Skomentuj nie oceniaj
|
||||